Obserwatorzy

niedziela, 2 czerwca 2013

Lodowata piękność

Maj płynnie przeszedł w czerwiec, jednak temat Louboutin uparcie ciągnę dalej.
Poprzedni wpis był mało Louboutinowy, ale teraz mam nadzieję nadrabiać.
UWAGA! Będzie mnóstwo zdjęć.

Moją dzisiejszą bohaterką jest modelka nr 14 z serii Barbie Basics 2.1 (lub 2.5) czyli lalka z facemoldem Louboutin. Przyjechała do mnie z Montrealu gdzie mówi się po francusku, więc dostała imię francusko brzmiące – Camille.



Mogłabym się rozpisywać jak to ciężko ją upolować i jakie ciężkie pieniądze trzeba na nią wyłożyć, tylko po co.
Mam ją i się z tego faktu bardzo cieszę, bo zamknęła moją serię Barbie Basics 2.1.
Zdjęcie jeszcze w pudełku. 



Tak jak jej dwie pozostałe koleżanki z serii Camille jest artykułowana.



O ile brunetka Chiara (z moldem Goddes) jest moim zdaniem z nich trzech najpiękniejsza, to Camille jest najbardziej charakterna, a Grace (z moldem Mbili) świetnie dopełnia serię Barbie Basics 2.1.

Camille to lodowata piękność.



Kojarzy mi się z przedwcześnie posiwiałą modelką, Kristen McMenamy (zdjęcie Kristen nie moje).



To co rzuca się u niej w oczy jako pierwsze to piękne, długie, proste włosy w kolorze absolutnie platynowego blond, są praktycznie białe. Są one zrobione z kanekalonu, dzięki czemu są bardzo delikatne w dotyku, sypkie i bardzo proste.
Efekt prostych włosów dopełniają ich wyrównane końcówki.


Camille ma bardzo jasną karnację, niebieskie oczy z makijażem typu smoky-eye z powiekami muśniętymi brokatowym cieniem tuż pod brwiami. Za to usta ma karminowe.



Pazurki, zarówno u rąk jak i u nóg ma jako jedyna w serii Basics w innym kolorze niż usta, a mianowicie czarne.




Lalki z serii Barbie Basics 2 były ubrane w jeansy, seria dodatkowa 2.1 również miała jeansy ale z metalicznym pobłyskiem, do spodni lalki miały metaliczne topy i dodatki.
Metalem Camille jest srebro, tak więc jest ubrana w jeansy rurki z dodatkiem srebrnej nitki i srebrny top z bardzo wąskimi rękawami do łokcia, spadający z jednego ramienia. Ma również srebrne dodatki w postaci kolczyków kółek i dwóch bransoletek oraz srebrne obsypane brokatem szpilki z odkrytymi palcami.

Na żywo Camille ma często zacięty wyraz twarzy, powiedziałabym, że jest on lekko wydrowaty. Gdy jednak znajdzie się przed obiektywem pokazuję swoją lepszą stronę i trudno tę jej cechę uchwycić.

Ale do zdjęć pozuje świetnie.

Tu w kusym, czarnym stroju scenicznym (w dwóch wersjach) na czerwonych schodach.










 
A tu na szarym dywanie w długiej, czerwonej sukni prosto z Ameryki .








poniedziałek, 20 maja 2013

Expect unexpectable

Wyjechałam na ponadtygodniowy, majowy wypad.
O tym wyjeździe marzyłam od dawna, myślałam, planowałam i w końcu się udało.
A pojechałam do Nowego Jorku.

Grand Army Plaza, czyli skrzyżowanie 5 alei i 59 ulicy, tuż koło Central Parku. 


5 Aleja  


Most Brooklyński (samochody jeżdżą niższym poziomem)


Nowe World Trade Center (na mój przyjazd zamontowali iglicę) 


Nowojorska giełda przy Wall Street - (oko Saurona?)


Statua Wolności

Pogoda była piękna, a Nowy Jork cały tonął w kwiatach i kwitnących drzewach.

Central Park

W trakcie pobytu planowałam sobie ten wpis, który miał być zupełnie inny. Jego kształt w mojej głowie ewoluował to tak, to inaczej, ale na koniec i tak włączył się ślepy los. Wpis będzie, a w zasadzie jakby go nie było, bo ostatniego wieczoru, kupując bilet na metro, zgubiłam aparat fotograficzny ze wszystkimi zdjęciami… :-(

Tak więc, mam tylko kilka zdjęć robionych telefonem w hotelu jak już wiedziałam, że nie mam nic, oraz tuż przed wyjazdem na lotnisko, goniąc jak dzika, po kawałku Central Parku i po dolnym Manhattanie, żeby cyknąć choć kilka fotek, a w międzyczasie wbiegając do sklepu po nowy – lepszy aparat.
Efekt gonitwy widzieliście powyżej.

A do NY pojechały ze mną trzy lalki:
Od lewej: Margaret, Anita i Teresa.


A wróciły…


Poza tym niewiele mogę pokazać nowojorsko-lalkowego, ani tym bardziej nawiązującego do Louboutin - poza Margaret, która ma taki face mold, ale co to za nawiązanie...

Jedynym zdjęciem jakoś tam lalkowym jest wejście do sklepu FAO Schwarz koło Central Parku.


Napiszę tylko, że sklep jest bardzo fajny, choć jeśli chodzi o kolekcjonerskie Barbie, to jego oferta nie była do końca taka jakiej bym się spodziewała. Za to bardzo podobały mi się lalki Tonner, choć to z kolei zupełnie nie moja bajka.

A tytuł posta jest cytatem pewnej zakręconej pani z metra, która uraczyła mnie pierwszego dnia, właśnie taką życiową mądrością. Jak pokazał czas cokolwiek proroczą.

środa, 1 maja 2013

Barbie Christian Louboutin - Anemone

Zaczął się maj, który na moim blogu upłynie pod hasłem Louboutin, Christian Louboutin. Takie mam przynajmniej plany.
Na początek pokażę Anemone Barbie, która u mnie pozostaje w pudełku.


Dane o lalce :
Imię: Barbie
Produkt: Louboutin Barbie Doll by Christian Louboutin
Rok produkcji: 2009
Debiut na rynku: 28/04/2010
Face mold: Louboutin (Glimmer, na Barbiecollector.com nazwano go ostatnio Mermaid)
Ciało: Model Muse
Seria: Gold Label
numer katalogowy: R4487
Miejsce produkcji: Chiny



Opis: pomarańczowa karnacja skóry; oczy – w bardzo ciekawym kolorze – khaki, włosy – soczyste kasztanowo rude, długości do ramion i ułożone z mocno podkręconymi końcówkami, utrwalone żelem; makijaż – mocna czarna kreska eyelinera, beżowe cienie do powiek w dwóch odcieniach, pod brwiami rozjaśnione i podkreślone brokatem, czarne rzęsy i jasno brązowe brwi; na policzkach leciutkie rumieńce; usta – w soczystym różowym kolorze.


Barbie Anemone jest ubrana w piękną zielono fioletową, atłasową suknię. Zasadnicza część sukni jest soczyście zielona, a do sukni z tyłu jest doszyty fantazyjny fioletowy tren.


Fason jej sukni kojarzy mi się z kokardą i chyba takie było założenie projektanta, bo motyw kokardy występuje na wielu detalach u tej lalki.
Srebrna bransoletka w kształcie kokardki.


Lawendowe czółenka z kokardką za piętą.


Kokardka przy dekolcie, tym razem pastelowo różowa, wybór tego koloru nie jest moim zdaniem do końca trafiony, ale co ja tam wiem, nie jestem projektantem mody.


Anemone, podobnie jak pozostałę dwie lalki od Christiana Louboutin ma 3 dodatkowe pary butów.





Są one wyeksponowane obok lalki w niszach, które przywodzą mi na myśl półki sklepowe albo garderobę lalki. Każda para butów ma swoje pudełko i czerwony woreczek.


Pochwalę jeszcze samo pudełko, w które jest zapakowana lalka.
Kojarzy mi się trochę z pudełkiem na buty i podobnie jak pudełka na buty ma zdejmowane wieko, dzięki czemu można pomacać lalkę. Trochę liczyłam na to, że będzie można w mało ingerencyjny sposób dobrać się do tych dodatkowych butów, ale niestety, trzeba by całą lalkę rozpakować.


Z tyłu pudełka możemy przeczytać, że strój Anemone Barbie został zaprojektowany na wyjazd do Cannes i przejście po czerwonym dywanie.


Anemone jest bardzo wysmakowaną lalką. Bardzo mi się podoba jej twarz i kolorystyka w jakiej jest wykonana całość.
Na koniec spam ze zbliżeniami twarzy. Ten faace mold czasami jest taki naturalny.